wtorek, 4 listopada 2014

Ubrany czy przebrany












płaszcz - new yorker, spodnie, torebka - sh, buty - czasnabuty.pl, czapka - sinsay, szalik, rękawiczki - no name

piątek, 31 października 2014

Kryzys, i co teraz?

Gdy poznajemy nowe osoby to nie wiemy, czy będzie to nasz kolega, przyjaciel, chłopak, a może wróg. Taka jest rola naszego życia - ma zaskakiwać. Czasami jesteśmy bardzo neutralni, jesteś Michał, aha spoko. Czasami jednak z podekscytowaniem opowiadamy siostrze: poznałam kogoś, ma na imię Michał! I podobno od razu wiemy, że ten ktoś odmieni nasze życie. Piszę podobno, bo znam przypadki, które po aha spoko wywracały je do góry nogami (np mój) Zawsze na początku jesteśmy pełni nadziei, że odmieni je na lepsze. Niekończące się rozmowy na czacie, gg, fb. Później kiedy on zdecyduje się poprosić o numer wyskakujecie na wyższy level: smsy, rozmowy przez telefon do nocy. Zaczynasz się coraz bardziej wkręcać. Cały dzień nie myślisz o niczym tylko analizujesz każde słowo, zdanie, pytanie. I w końcu! Zaprasza Cię na randkę. Uśmiech nie schodzi Ci z twarzy, tak że rodzice myślą, że wygrałaś w totka. Kolejna randka, trzecia, czwarta i  możesz nazwać się jego dziewczyną. Sielanka trwa w najlepsze, kłócicie się tylko o to, kto kogo bardziej kocha, ah!
Ale niestety po krótszym, bądź dłuższym czasie okazuje się, że on też ma wady. Pojawiają się coraz częstsze nieporozumienia i zastanawiasz się, czy to normalne? czy to minie? czy warto ciągnąć to dalej. Złotego środka wg mnie nie ma, bo każdy przypadek jest inny. Tylko jak rozpoznać do którego Ty należysz? Nie wiem.












marynarka - sheinside, koszula - sinsay, szalik - sh, spodnie - inna, buty - converse

wtorek, 21 października 2014

Pesymizm nie jest fajny

Nic bardziej nie skreśla naszych marzeń od z góry założonej porażki. Po co od samego początku podcinać sobie skrzydła narzekaniem, że coś nam się nie uda, nawet nie próbując.
Tak naprawdę połową sukcesu i najważniejszym krokiem jest powiedzenie sobie: dam radę! bo jak nie ja to kto? Przyznaję, że zdarzają mi się chwilę zwątpienia, ale wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Ważne, żeby nad tym pracować i starać się aby takich chwil było coraz mniej.

I tutaj przytoczę sytuacje znane Wam na pewno ze szkoły/studiów. Nic nie jest bardziej demotywujące od osób, które powtarzają po co się uczyć, przecież i tak nie zdamy. Raz posłuchałam takiego gadania od wyższych roczników i już więcej nie popełnię tego błędu. Jeśli od samego początku będziemy podchodzić z pesymizmem do egzaminu, sprawdzianu, powierzonego nam zadania, albo marzeń to możecie być pewni, że wasze wszystkie obawy się spełnią i nigdy nie odniesiecie sukcesu! Wiem jak trudno uwierzyć, że z setki osób to własnie my dostaniemy pracę, z milionów ludzi to własnie my wygramy z totka (tu chyba przesadziłam), że 30 osób to właśnie ja zdam egzamin, bo w niedalekiej przyszłości mnie to czeka, o zgrozo! Najważniejsze to podejść do tego na luzie i przede wszystkim otaczać się osobami, które nie podcinają nam skrzydeł i są optymistami! Zawsze patrzę na takich ludzi w podziwem i mam nadzieję, że kiedyś powiem sama o sobie - JESTEM w 100% OPTYMISTKĄ! ;)










sweter, torebka - sh, spódnica - sklep we Francji, buty - no name

sobota, 4 października 2014

Siłownia vs mel b

Od zawsze myślałam, że kupowanie karnetu na siłownie to strata pieniędzy. No bo po co, przecież równie dobrze można w domu wyciągnąć mate, założyć sportowe buty, włączyć chodakowską czy mel b i ćwiczyć.  Nie dość, że zaoszczędzamy pieniądze to jeszcze czas potrzebny na dojazdy tam i z powrotem, a i efekty są zadowalające. Nikt nie widzi kropli potu spływajacych po policzkach, nie słyszy jak pod nosem mruczymy kiedy to się wreszcie skończy. Same plusy. Jednak od tego roku zmieniłam zdanie. Na początku do tej zmiany decyzji zachęciło mnie głównie bieganie. Wiadomo można to robić na polu i taki miałam zamiar! Ale wiadomo, mamy jesień, później zimę, pogoda jeat kapryśna i akurat wtedy jak będziemy mieli czas może pokrzyżować nasze plany. Pozostaje więc bieżnia. Niestety sama sobie jej nie kupię;) i takim oto sposobem zdecydowałam, że będę chodzić na siłownię. 

W galerii krakowskiej otworzyli ósmą już w Krakowie siłownię platinium. I z racji tego otwarcia przez pierwsze 7 dni można korzystać z wszystkich atrakcji zupełnie za darmo! Jakbym mogła nie skorzystać:D Do tej pory byłam 3 razy i na tym się nie skończy. Czas mi tam mija bardzo szybko i nawet nie zauważam że biegnę już pół godziny. A wszystko dzięki nowoczesnym bieżnią, na których mogę słuchać muzyki, oglądać teledyski, filimiki na youtube a nawet grać w pasjansa.

Oczywiście nadal będę ćwiczyć w domu, bo jak wrócę na wieś to siłowni mieć nie będę. Oby dwa sposoby pomogą nam uzyskać idealną sylwetkę, bo sekret tkwi nie w miejscu, a w naszych głowach i motywacji;)















koszula, buty - sinsay, legginsy - stradivarius, torebka - sh


piątek, 26 września 2014

Nie męczy Cię to wielkie miasto?

Za każdym razem, kiedy wracam po dłuższej nieobecności do Krakowa przypomina mi się pytanie mojego taty 'Nie męczy Cię ten ciągły bieg i pośpiech?' A ja dalej nie znam odpowiedzi. Z jednej strony duży dom na wsi, z ogrodem, z psami, z ukochanym kotem, stabilizacja, równowaga, cisza, spokój i świeże powietrze. Na kanapie przed telewizorem można naprawdę odpocząć, przemyśleć wszystko. Mam takie poczucie, że jak przykryje się kocem na moim łóżku to schowam się przed światem, nikt mnie nie znajdzie. Czuję się tu wspaniale i zawsze z radością będę wracać.

Z drugiej strony jest Kraków, duże miasto, studia, stres, życie w biegu. ALE, ciągle coś się dzieje, nie ma czasu na nudę. Takie odcięcie się od wszystkiego jest dobre przez chwile, później trzeba wrócić do ludzi, życia, taka kolej rzeczy. Lubie Kraków, bo przez ten ciągły bieg można zapomnieć o problemach, nie ma czasu po prostu o nich myśleć. Tutaj wykład, tu zakupy, tam impreza, ciągle się coś dzieje! i już nie pamiętam o tym, że w weekend mam straszną wizytę u dentysty.
Oprócz tego w wielkim mieście każdy jest w pewnym sensie anonimowy, bo jakby nie patrzeć oprócz znajomych nikt nas nie zna. Rodzice nie mówią co robić, nie ma ciekawskich sąsiadów, którzy znają od kołyski, nikt nie osądza, a nawet jeśli to co z tego?;) można naprawdę WSZYSTKO.

Więc dlaczego nie wiem jak odpowiedzieć na pytanie z początku posta? Bo po kilkunastu dniach mnie ten wielki świat męczy. Na szczęście wtedy mogę wrócić na wygodną kanapę, razem kotem poleżeć do góry brzuchem i zjeść pyszny domowy obiadek;)














sweter - sh, bluzka - sinsay, spodnie - bershka, buty - converse