piątek, 26 września 2014

Nie męczy Cię to wielkie miasto?

Za każdym razem, kiedy wracam po dłuższej nieobecności do Krakowa przypomina mi się pytanie mojego taty 'Nie męczy Cię ten ciągły bieg i pośpiech?' A ja dalej nie znam odpowiedzi. Z jednej strony duży dom na wsi, z ogrodem, z psami, z ukochanym kotem, stabilizacja, równowaga, cisza, spokój i świeże powietrze. Na kanapie przed telewizorem można naprawdę odpocząć, przemyśleć wszystko. Mam takie poczucie, że jak przykryje się kocem na moim łóżku to schowam się przed światem, nikt mnie nie znajdzie. Czuję się tu wspaniale i zawsze z radością będę wracać.

Z drugiej strony jest Kraków, duże miasto, studia, stres, życie w biegu. ALE, ciągle coś się dzieje, nie ma czasu na nudę. Takie odcięcie się od wszystkiego jest dobre przez chwile, później trzeba wrócić do ludzi, życia, taka kolej rzeczy. Lubie Kraków, bo przez ten ciągły bieg można zapomnieć o problemach, nie ma czasu po prostu o nich myśleć. Tutaj wykład, tu zakupy, tam impreza, ciągle się coś dzieje! i już nie pamiętam o tym, że w weekend mam straszną wizytę u dentysty.
Oprócz tego w wielkim mieście każdy jest w pewnym sensie anonimowy, bo jakby nie patrzeć oprócz znajomych nikt nas nie zna. Rodzice nie mówią co robić, nie ma ciekawskich sąsiadów, którzy znają od kołyski, nikt nie osądza, a nawet jeśli to co z tego?;) można naprawdę WSZYSTKO.

Więc dlaczego nie wiem jak odpowiedzieć na pytanie z początku posta? Bo po kilkunastu dniach mnie ten wielki świat męczy. Na szczęście wtedy mogę wrócić na wygodną kanapę, razem kotem poleżeć do góry brzuchem i zjeść pyszny domowy obiadek;)














sweter - sh, bluzka - sinsay, spodnie - bershka, buty - converse

niedziela, 21 września 2014

cierpliwym być

Czym jest cierpliwość? Niektórzy się z nią rodzą, niektórzy nie mają jej wcale. A tak naprawdę można się jej nauczyć. Przecież to, że stoimy w długiej kolejce w sklepie nie zależy od nas, nie przeskoczymy jej, ani nie wejdziemy przed kogoś. Możemy wyjść ze sklepu, ale to mija się z celem, bo dalej będziemy mieć pustą lodówkę, albo nie kupimy wymarzonej bluzki. A przecież wystarczy chwila cierpliwości. Czas oczekiwania można wykorzystać, dzięki czemu nie będziemy denerwować się na kasjerkę, która nie pamięta kodu. Miałam raz podobną sytuację,  ale nie chodziło o sprzedawczynie tylko o klientkę, która zapomniała pinu do karty. Nie mogła sobie go przypomnieć i miała pretensje do...niczemu winnej kasjerki. No ale to już nie kwestia cierpliwości.

Większy problem pojawia się z pewnie większości wam znanym odchudzaniem. Zaczynamy dietę, jesteśmy pewne, że właśnie teraz się uda! Codzienne treningi, zdrowe odżywianie, powtarzanie, że pod żadnym pozorem nie sięgniemy po nic słodkiego. Mija kilka dni, waga pokazuje wciąż tyle samo, oponka z brzucha nie znika i pojawia się myśl 'nigdy mi się nie uda'. W diecie, odchudzaniu cierpliwość i wytrwałość odgrywa największą rolę. Ale w temat odchudzania zagłębie się w oddzielnym poście.
Wniosek jest jeden- jeśli nie masz cierpliwości to po prostu zacznij nad nią pracować ;)








koszula, spodenki - ebutik.pl, torebka - stradivarius, buty - wojas

A stylizacja jeszcze z cieplejszych dni. Mimo, że rzadko chodzę w szpilkach to czasami fajnie jest w nie wskoczyć! ;)

sobota, 20 września 2014

Mój sposób na: KRĘCONE WŁOSY

Czasami się zastanawiam jak to jest, że Ci którzy mają proste włosy chcą mieć kręcone i na odwrót. Nie mogłam tego rozgryźć, mimo że sama należałam do tych osób. W okresie gimnazjum i na początku liceum bardzo często prostowałam włosy, na szczęście mi przeszło, teraz robię to bardzo sporadycznie i cieszę się, że moje włosy są jakie są.
Według mnie kwestią jest ich pielęgnacja i ułożenie. Jeśli włosy są zadbane to i ładne. W moich włosach najbardziej denerwuje mnie ich podatność na puszenie. Wielkimi krokami zbliża się jesień i zima, czyli okres deszczu, śniegu, dużej wilgotności - wszystko czego moje włosy nie tolerują. Na szczęście jest kilka specyfików, które w jakimś stopniu potrafią sobie z tym poradzić. Przynajmniej jeśli chodzi o moje włosy.
W tym poście krok po kroku pokaże co robię z moimi włosami. Może być to przydatne dla osób, które tak samo jak ja mają z natury kręcone włosy. W innym przypadku najważniejszym elementem będzie użycie lokówki.



Na początku oczywiście myję włosy. Zauważyłam, że włosy najlepiej mi się kręcą po dobrze wszystkim znanym szamponie head&shoulders. Ale zazwyczaj przy każdym myciu używam innego. Przed wakacjami jakieś pół roku dodawałam do szamponu kropelkę olejku rycynowego. Włosy wtedy szybciej rosną. Teraz zrobiłam sobie przerwę ale od października zaczynam od nowa. Oprócz tego olejek rycynowy dobrze działa na rzęsy. Są gęstsze i dłuższe;)

Później nakładam, wcieram i spłukuję maskę, którą pokazywałam już w wielu postach.

Zawijam włosy na krótką chwilę w ręcznik po czym rozczesuje.

Następnie 'wgniatam' we włosy odżywkę arganową z avon. Jest naprawdę dobra!;)


W kolejce czeka serum na końcówki, również z avonu. Niewielką ilość nakładam na rękę i wcieram w końcówki.


Jak włosy już trochę przeschną i niektóre niesforne kosmyki za bardzo się spuszą (to słowo jest dziwne) to w taki sposób jak na zdjęciu nakładam na nie odżywkę do kręconych włosów z nivei. Jest dobra, ale trzeba uważać, żeby nie nałożyć jej zbyt dużo, bo może skleić i przetłuścić włosy.
Dawniej miałam odżywkę z Pantene, była idealna! I nie mam pojęcia czemu wycofali ją z produkcji..


Na koniec moje włosy wyglądają mniej więcej tak:




I to byłoby na tyle! Równie dobrze mogłabym je tylko umyć i wyglądałyby przyzwoicie, ale z tymi wszystkimi zabiegami jestem z nich bardziej zadowolona i co najważniejsze są zdrowe, końcówki nie rozdwajają się tak szybko, a fryzjera nie muszę odwiedzać częściej niż co 3,4 miesiące.


A wy jakie macie sposoby na włosy? ;)





czwartek, 18 września 2014

kolejne początki






sukienka, pasek - sh, torebka - stradivarius, buty - h&m

Stylizacja na jeszcze ciepłe dni, oby nas nie opuszczały!

PS. Biorę udział w rozdaniu organizowanym przez SylwieŻanete. Bardzo fajne rzeczy do wygrania;)

wtorek, 16 września 2014

Idealny podkład: MAXFACTOR i REVLON


Idealnego podkładu szukałam jakiś czas. Jak byłam młodsza używałam tych tańszych, bo 'po co wydawać tyle kasy na kosmetyki'. Na szczęście zmadrzałam i doszłam do wniosku, że na kosmetykach tak jak na jedzeniu nie można oszczędzać, ponieważ w niedługiej przyszłości to się na nas odbije.




Pierwszym moim droższym podkładem był MAXFACTOR COLOUR adapt - 70 Natural. Do kupna zachęciło mnie zapewnienie producenta, że produkt dopasowuje się do koloru skóry. Cóż tu dużo mówić - miał rację! Oprócz tego jest bardzo lekki, nie zapycha porów, twarz ma jednolity, ładny kolor bez efektu maski, jest bardzo wydajny. Mi wystarczy na około 3,4 miesiące, w zależności od stanu mojej cery. Dzięki pompce aplikacja jest bardzo łatwa i przyjemna. Jedyną wadą jest to, że nie jest aż tak trwały jak byśmy się spodziewali po cenie.

Zużyłam już dosyć dużo opakowań i na pewno kupie kolejne. Czekam tylko na promocję w rossmanie. Jego standardowa cena to 50zł, a na promocji dwa razy do roku, którą pewnie każdy zna, można go dostać za 30 zł.


Jakiś czas temu po zachwytach dziewczyn kolejnym podkładem, który mam wam do pokazania, w końcu postanowiłam sama go wypróbować. Jest nim REVLON COLORSTAY. Według mnie jest to bardzo dobry, kryjący podkład, który utrzymuje się cały dzień, ALE! obciąża naszą twarz. O ile w przypadku Maxfactora w ogóle nie czuję, że mam go na twarzy to jeśli chodzi o revlon nie mogę tego powiedzieć.

Polecam stosować go na specjalne okazje, albo mieszać z innym podkładem. Ja ostatnio wpadłam na to, żeby mieszać właśnie te dwa podkłady i efekt jest naprawdę fajny.



Maxfactor colour adapt

ZALETY:
-jednolity kolor skóry
-lekkość
-wydajność
-łatwość w aplikacji
-konsystencja

WADY:
-cena
-trwałość

Revlon colorstay

ZALETY:
-trwałość
-krycie
-konsystencja
-wydajność

WADY:
-cena
-aplikacja
-obciąża twarz

Jestem zadowolona z oby dwóch podkładów i jeżeli miałabym wybrać jeden to byłoby mi naprawdę ciężko.

A wy mialyscie do czynienia z tymi podkładami? Jak wrażenia?;)


piątek, 12 września 2014

ciucholandowelove

pJak wiecie, bądź nie uwielbiam ciucholandy! Bardzo często jak dodaje stylizacje przynajmniej jedna rzecz jest właśnie stamtąd. Jak byłam młodsza to uważałam, że to obciach ubierać się w lumpeksach, od dwóch lat zmieniło się to diametralnie. Teraz zazdroszczę dziewczynom, które znajdą jakaś perełke w sh i a gdy ja to zrobie to jestem z siebie naprawdę dumna!
 Chyba największe szczęście mam do znajdowania swetrów i spodni. Praktycznie wszystkie moje swetry są z ciucholandu, bo nie widzę sensu wydawania ponad stówy na równie ładną rzecz, którą mogę mieć za 10 zł... ;)
W tym poście pokażę Wam parę moich najlepszych ciucholandowych łupów. Dajcie znać, czy przypadły Wam do gustu;)

  •  Sukienki


Zacznę od letnich części garderoby, które niestety przez jesienną pogodę będą musiały być schowane na dno szafy. To jest moja ulubiona sukienka z sh, uwielbiam ją ze względu na motyw kwiatów, kolory oraz wycięcie na plecach.

  • Kombinezony
To jest mój jedyny taki zakup, ale za to wyjątkowo trafiony. Uwielbiam go!
Mogliście go zobaczyć w tym poście.

  • Spódniczki

Jeżeli chodzi o kupowanie spódnic w ciucholandzie to nie mam szczęścia, to są chyba jedyne, które udało mi się upolować. Dodałam już kiedyś stylizacje z beżową i już mam w planach kolejną!

  • Bluzki


Bardzo ciężko mi jest znaleźć dobre jakościowo bluzki, a jak już jakieś są to trzeba za nie zapłacić dużo jak na sh, jednak mimo to je kupuje, bo to zawsze jest mniej niż w sieciówce. Mam szczęscie wyłącznie do koronkowych i falbaniastych koszulek. A może to moje zamilowanie do koronki?;)

  • Koszule


Koszule uwielbiam, mam ich niezłą kolekcje, tutaj pozakazałam moje ulubione trzy ciucholandowe;)

  • Spodnie


Gdyby się tak zastanowić to chyba spodni z sh mam więcej niż z sieciówek. Ogólnie mam ich maaasę, niektóre są bardzo podobne do siebie, ale przeciez muszę je mieć.. Są dobrej jakości i parę z nich mam juz długi czas;) Moje ulubione możecie zobaczyć tutaj.

  • Swetry


Tutaj to nie mam już żadnych wątpliwości, nawet nie wiem czy w mojej szafie można znaleźć sweter z sieciowego sklepu :D Kiedy kupuje sweter w ciucholandzie zwracam uwagę, czy jest omeszony. Jeśli tak to go nie kupuję. Według mnie to bez sensu, mimo że ma ładny krój. Czasami można jeszcze go podratować 'golarką do swetrów' ale w sh nie możemy tego stwierdzić, więc wolę nie ryzykować;)
W niedługim czasie dodam stylizację z widocznym białym swetrem.

A Wy jakie macie doświadczenie z ciucholandami?;)